Posted by: Lenya on: 2 maj, 2008
mieszkam w campanilu dzień drugi i gdyby nie termostat i ciągłe poczucie chłodu (“tu nie jest zimno, tu jest rześko!”) to pewnie było by całkiem perfekcyjnie. ale nie mam na co narzekać – gdy wróciłam do pokoju na półce leżały nowe herbatniki. nie ma nic fajniejszego niż własne, niezapowiedziane herbatniki!
nie będę ukrywać – robię progres. wsiadłam dziś do tramwaju. co prawda musiałam przypłacić to drobnymi dla ćpuna z dworca, ale nie da się ukryć, że zaopiekował się mną wyśmienicie. kupiłam bilet, skasowałam, i mogę dobę sobie pomykać. a gdy jeszcze na przystanku panienka mnie spytała czy dziś jak w niedzielę czy normalnie jeżdżą, to muszę przyznać, że morale podskoczyło.